Tag Archives: Targowisko Bakalarska

Alien Barberology?

S15

Folia z Roswell, maszyneria z Palenque, trochę pary i w 40 minut stajesz się elegancką Czamką :)

Ngondeg

Dodaj komentarz

Filed under inne

I feel mistreated

Przychodzę wieczorową porą do Son Nam, wyjebany jak struś, i pytam czy ryż smażony z bak czojem mogę jeszcze zamówić. – przepraszamy, tylko piwo. Alright proszę jedno zatem. Sączę ciesząc się chwilą w promieniach zachodzącego słońca i wrzaskach czamskiego towarzystwa. Nice. Za chwilę brat szefowej wjeżdża pod sąsiedni stolik z, kurwa, tacą tofu, perilki i orzeszków smażonych.

Patrzę pytająco. Pan minka, jak Lee Marvin z niemieckiego kasyna w Parszywej Dwunastce. Co to muszę chodzić w kabaretkach, żeby zasłużyć?! I feel mistreated..

Na dodatek chiński buc zakumplony z synem szefa bazaru wpierdala zadowolony bunciaka w środku. Dobra, kurwa. Minus poszedł do zeszytu. Idę zjeść do Pho Mai Hien!

Ungrateful fascist Chams..

Ngondeg

2 Komentarze

Filed under inne

my bean vermicelli

Przyśpieszona lekcja współczesnego języka chińskiego: 粉丝 [fensi] znaczy fans.

Kul, nie? No więc w sobotę, po raz kolejny, po jakimś roku od pierwszego spotkania w tym samym dokładnie miejscu, zostałem rozpoznany przez czytelnika tego gaoji bloga. Nie poznałem od razu przez maseczkę, ale Pani Żona Mojego Jedynego Fana powiedziała: „mój mąż czyta pana bloga” – odetchnąłem z ulgą, bo znów pomyślałem, że mnie ktoś chce bić ;)

Nie znałem przedtem, nie ćwiczyliśmy chuojiao, nie strzelaliśmy z łuku. Nic. Takich ludzi przyciąga wyłącznie „quality content” publikowany w tym zakątku sieci (info o jedzeniu, zdjęcia Czamek dłubiących między paluchami itp) So nice :) Jeszcze raz dziękuję Wam za miłe spotkanie!

Ngondeg

6 Komentarzy

Filed under inne

beyond the menu

Ujrzałem w Pho Mai Hien..

..i od razu wiedziałem, co jest grane, ale jeszcze spytałem na wszelki wpadek – tak, posiłek obsługi baru :) See? Niewyszukane, ale świeże, aromatyczne, pożywne i.. coś więcej – z sercem. Widzę w tym lekki vibe, jak w słynnej scenie z Shishena, w której Karen Mok podaje Stephenowi Chow, który właśnie z piedestału stoczył się do rynsztoka, prostego chashaofana..

..i tenże chashaofan był najzajebistszy jaki Stephen Chow kiedykolwiek żarł, albowiem był przepełniony uczuciem :) Na marginesie chashao (chasiu) fan serwują w Banh Mi 3T but they too dense to use this reference :] ANYWAYS, nie dla psa kiełbasa, ja dostałem swoje bun doufu nam bo..

..a za namiastkę serca mogę sobie zaliczyć uprzejmy zaśmiech Czamki, która mi przyniosła chili z lodówki ;)

Ngondeg

Dodaj komentarz

Filed under żarcie i picie

Połczen Lama idzie na tajskie lody

Dzięki wieloletniemu ćwiczeniu tybetańskich sportów psychicznych udało mi się zerwać hipnotyczne pęta narzucone przez piękne viet-klomby po parzystej stronie ulicy, odbić w lewo ku Son Nam..

…gdzie zjadłem i -hakując system kontroli- dostać się na bazar. Przemknąłem między stopniowo zwijającymi się stoiskami (13:40 trochę wcześnie, nie?) i dotarłem do Alei S, a w niej tyle nowości, panie:

  1. Pogača (u naszej pani Bułgarki)
    Pogača [czyt. po’u’cza] znaczy „buła”, ale to nowa (dla mnie) buła i tym chętniej skosztowałem :)Bardzo fajna! Ciasto drożdżowe z dodatkiem masła, słonawe, prawie bez cukru, za to słodyczy dają owoce po wierzchu i w nadzieniu! No chyba, że się weźmie wersję bez nadzienia :)
  2. Tajskie Lody
    Prrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!!! Hold your horses! Mówimy o cukiernictwie ;] Na miejscu nieodżałowanej pamięci Filip Nails, tuż za fryzjerem, a naprzeciwko cukierni tortowej Tien Hoa, som une ;]
    Soł aj czeked dem ałt....wybierając najbardziej wypasioną opcję – z durianemTAK, zgadliście, tajskość polega na dodanym do śmietany mleku kokosowym i ekologicznej, najnaturalniejszej z naturalnych miazg durianowych wygniatanych przez Czamki nie-powiem-czym z importowanych wprost z tropikalnej dżungli kolczastych owoców o brzasku przy akompaniamencie prastarych zaśpiewów ery pierwszego władcy Nan Yue ;) HOWEVER! Nie jest to do końca hipsteriada, jakby się mogło jej tropicielom zdawać, albowiem raz, że ten durian autentycznie intensywnie czuć w tych lodach -no bull!- a dwa, że Łabędzioszyi Paź Au Lac (szef) uświadomił mnie, że akurat w tym konkretnym przypadku nie jest to bezczelny zabieg marketingowy, jako że mama urodziła się w Tajlandii i zna przepisy od podszewki, więc żebym go nie wkurwiał ;) 👍Mają lemoniady, wyciskają sok z trzciny cukrowej na miejscu, jak w Chinach, serwują jeszcze bubble tea i jakieś desery, ale np. kawy mrożonej nie mają. Częściowo konkurują zatem z Banh Mi 3T, ale tamci z kolei się powoli ewakuują na Borsuczą, więc..Takczy owak, fun fact: wspomniany młody właściciel studiował, okazuje się, w Kantonie! W końcu nie zapytałem czy na tej samej uczelni, co IR, ale nawet jeśli nie, to już bliskie związki ;] Pogadaliśmy sobie chwilę w putonghua, czyli jakbyście zapomnieli po polsku (pan mówi bardzo dobrze, btw) to i tak się idzie dogadać ;)

Nie wiem, czy to jasno wynika z powyższego, więc na wszelki wypadek otwartym tekstem polecam oba miejsca :)

Ngondeg

Dodaj komentarz

Filed under żarcie i picie

Bakalão tropicão – Chanh muối

Tym razem, to córka mnie wyciągnęła w leniwe popołudnie ;]

Usiedliśmy w Pho Mai Hien i wzięła sobie kawę..

..a ja orzeźwiający napój ze słonej marynowanej cytryny (chanh muối:)

Goodie! Potem ona sobie poszła do salonu piękności, a ja przeniosłem się do Son Nam na piwo. Wiesz, że pora letnia, gdy w lotosowym stawie rozkosznie woda pluska :)

Dwie restauracje, nail bar, zakupy w Hue Phien i u Mac Jons (córka się śmiała, że co poniektórzy super woke znajomi ze światka pseudo sztuki by musieli ją, znaczy się Mac Jons, wciągnąć na listę „to be cancelled” za rozprowadzanie środków rozjaśniających skórę;) jak, panie, prawdziwe klyenty galeryi czy cuś ;) Fajnie było. Potem jeszcze wypiłem (już sam) kawę w CircleK, którą wliczam do strefy Bakalão, i skoczyłem na Siekierki postrzelać.

Parne powietrze, bujna zieleń i zmieniające się co kilka minut kolory nieba sprawiły, że czułem się niczym przeniesiony do północnej Tajlandii, czy gdzieś tym rejonie.

More likey :)

Ngondeg

Dodaj komentarz

Filed under żarcie i picie