Tag Archives: strzelanie z łuku

Lacertus Transatlantis

Proszę delektować się tą gaoji prezentacją slajdów (pokazują wszystko poza kontrolą policji;)  słuchając zarazem specjalnie dobranego podkładu muzycznego [do samodzielnego uruchomienia]

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

😊

Ngondeg

2 Komentarze

Filed under inne

elegant men – elegant pastimes

Prace prezentuję w kolejności nadsyłania :]

Lefo

Tata

Bauman

Ngondeg

Dodaj komentarz

Filed under inne

nigdy nie ufaj archery-girlsom

Ze styczniowego (1934 r.) numeru Popular Science:

Sweet :) ale prawdziwym „queer thing” są kosmiczne reklamy fajek z tamtych czasów :[]

To ćwiczenie i ten podpis.. To jakby Jacek „Taryfiarz” okazał się być Antychrystem :] Świat jednak poszedł trochę do przodu. Zajęło to ładnych kilkadziesiąt lat, ale jednak.

Ngondeg

2 Komentarze

Filed under łucznictwo

Gdy szklaną wieżę chmura biała skryje, węglową strzałę w matę pawian wbije

Ostatni praktycznie mój dzień tutaj i znów chłodno. „Znów chłodno” to eufemizm. Piździ jak w kieleckim.

Zatem po śniadaniu w knajpce muzułmańskiej, gdzie zjadłem słodki kleik z fermentowanego ziarna..

.. i pół kilo :] pierożków ze szczypiorem..

..wybralem się do sklepu łuczniczego, którego jednak nie było i nikt o nim nie słyszał choć znaki na niebie i ziemi wskazywały, że jest inaczej ;)

Kupiłem sobie na pocieszenie tajwańską herbatę z longanami i chińskimi daktylami i pojechałem metrem w drugie miejsce.

Zhangyanglu w nowszej częsci miasta. Był klub i przyklejony doń sklepik.

Sklepik malutki i nic ciekawego w nim nie zauważyłem.

Spytałem o cenę ramion ILF Xenia Krossen, tak dla porównania, i wyszło ok 320 zł, więc jeśli to takie, jak te co u nas w sklepach internetowych, to tańsze o ok 100zł..

Dałem się namówić na parę grup. Tak, liczą od grupy po 12 strzałów. Wpakowanie tuzina w matę z 10m kosztuje 18 kuaiów. Są jakieś karty członkowskie, zniżki itp, ale ten system jest mało korzystny. Łuki tylko w stylu Polarisów. Najcięższy 26 funtów.

Wystrzelałem 6 tuzinów, policzyli 5. Mają plusa. Drugi plus jest taki, że urocza pani przynosi łucznikowi strzały i zlicza na szybko w głowie punkty. Nawet jak powiedziałem, że nie trzeba :)

Ngondeg

Dodaj komentarz

Filed under łucznictwo

Kaya vs Niutoutang

Czasem strzelasz ty, czasem strzelają do ciebie.. To drugie ssie, ale sam się o to prosiłem ;]

niutoutang

Jest taka broń w chuojiao (i nie tylko w chuojiao) przewidziana głównie do obrony przed włócznią, albo czymkolwiek długim co kole. W zasadzie, to włócznia z doprawionymi rogami, które wystają wyżej niż sam grot, o ile w ogóle jest. Ten kształt ułatwia przechwyt drzewca przeciwnika, odprowadzanie na boki, górę, dół, przydławianie, nacisk, odpychanie i takie tam akcje. Łatwo sobie wyobrazić. Gdzieś na necie wyczytałem, że jeszcze innym możliwym użyciem niutoutang jest.. zbijanie strzał.. Coś mnie ruszyło, żeby zrobić test i pojechałem do Obi. Znalazłem trójnik i dwie rurki pcv w dziale hydraulicznym. Trochę taśmy naprawczej dla lepszego spasowania i mam roboczą atrapę niutoutanga :]

Aż się zdziwiłem, że poszło tak łatwo, bo wszystko kupowałem na oko, bez pomiarów itp Dziś zadzwoniłem do Jacka (Kickboxera) zapytać, czy by nie poświęcił się dla nauki i do mnie nie strzelił na Skrze. Okazało się, że właśnie tam miał jechać rowerem. Taki szczęśliwy zbieg okoliczności.

Kaya

Wyposażyłem w Kayę, strzałę z gumową pacynką miast grotu, ochraniacz na przedramię (bardziej służył za ściągacz do rękawa) i skórzany zekier. Kaya ma 35 funtów na 31 calach, a że strzała ma jakieś 28.5-29 cali, to pewnie realnie było tam niecałe 30 funtów. Ja sam założyłem gogle spawalnicze z drucianą siatką, które kupiłem w tym samym Obi :)

Mógłbym w sumie pokazać ostatnie zbicie i utrzymywać, że NTT jest całkiem skuteczne, ale przypomniałem sobie, że jestem łucznikiem ;) Swoją drogą zabawnie brzmi ten okrzyk tryumfu Jacka, gdy wreszcie obroniłem się przed jego strzałą. Normalnie łucznicy cieszą się, gdy trafiają ;) Kurcze blade, powiem tyle, że głupio się czułem stojąc tak naprzeciw łuku. Miałem gogle, strzała pacynkę, odległość ok. 20m i wydawać by się mogło, że luzik i spoko. Tak myślałem dopóki z miejsca nie dostałem w żebra :] Pewnie, że nic mi nie było, ale poczułem, kurka, to uderzenie i podświadomie albo i całkiem świadomie nie chciałem nią przypadkiem dostać w papu – chyba stąd te młynki w strefie jodan i chudan ;) Wyszedłem z założenia, że będzie mi łatwiej reagować z ruchu niż z pozycji spoczynkowej i tak zrozumiałem ten szczątkowy opis, o którym wspomniałem. Oczywiście mogłem robić to kompletnie nie tak, a zmiana techniki mogłaby przynieść lepsze rezultaty (jak się przyjrzeć, to parę metrów przed zbiciem przestaję obracać ntt w dłoniach i zaczynam wiosłować, więc może właściwsze byłoby wyczekiwanie z rogo-wąsami w pozycji pionowej? może pozycja bardziej frontalna i większa aktywność przedniej ręki dałaby więcej opcji?) ale myślę, że tak czy owak silny łuk i grot bojowy, to coś przed czym należy się bronić tarczą, czy kolczugą (ewentualnie spierdalaniem) niutoutang traktując jako uzupełnienie lub ostateczność ;) Pewnie też czym innym jest obrona przed pojedynczym łucznikiem, kiedy znany jest moment i miejsce oddania strzału, a czym innym próba zasłony przed małą chmarą lecących ku nam strzał. W sumie, można jeszcze coś z tym pokombinować, czemu nie?

Jacek

Bardzo fajnie przecież było i Jackowi chyba też się podobała ta zabawa – ostatecznie na Marymoncie nikt mu nie pozwoli strzelić w kosmos. Przed strzałem wywrzeszczał nawet „a teraz zrobię na co Ania [Sifu Ania, that is] nie pozwala!”  Cóż.. ;)

Przy okazji z satysfakcją informuję, że zamontowana przeze mnie tarcza do uderzeń palcami nie tylko przetrwała ale -jak mi donoszą- jest używana w kulturalny sposób (jako stacja do „prostych”) przez ćwiczących tam ludzi.  Naprawdę kul. Okazało się też, że wszystkiemu przyglądał się Hans, ale mnie nie poznał, a i ja jego nie, bo jakoś nietypowo się rozciągał :> Dopiero po wszystkim się rozpoznaliśmy i złożyliśmy życzenia. Porządny chłop z tego Hansa :) Na koniec jeszcze popróbowałem sobie poćwiczyć troszkę z ntt już nie przeciw strzałom, a przeciw wyimaginowanej włóczni. Kurcze niby wszystko jak w kiju, ale trzeba cały czas mieć świadomość położenia „rogów” – to zmienia bardzo dużo. Słowo kluczowe zhuan – obrót musi mieć tu podwójne dno! :]

Ngondeg

P.S.

Nawet cieszę się, że mi tak poetycko wyłazi polarek spod dziurawej kurtki – wyglądam bardziej historically accurate, niczym powstaniec chłopski z Hebeiu. Brzuch jest też accurate ale w odniesieniu do czasów obecnych ;]

4 Komentarze

Filed under kung-fu i inne sztuki walki, łucznictwo

podsumowanie sezonu letniego 2017 na Siekierkach

Może trochę za wcześnie, bo formalnie 3 dni jeszcze zostały, ale raz że cały czas pokasłuję, dwa, że często popaduje, zatem with no further a due wrzucam luźno (znaczy się niekoniecznie bardzo chronologicznie) zmontowany klip z kilku niepublikowanych (zdaje się) strzelań tego lata oraz dwa sprzed tygodnia, kiedy to poszedłem wreszcie wypróbować Phantoma na powietrzu:

Widać stałych bywalców [jednego tylko słychać zza wału:] kilku nowych, różne style, formy strzelania, różny sprzęt (jak np. ten proto Bisok, takedown, o nie do końca znanej nam sile naciągu, czy drukowane chałupniczo lotki i nasadki – oto p r a w d z i w e  łucznictwo 3D!) i różne stadia zaawansowania :)

Z kolei w sobotę (9, nie tą szarą 16) dałem postrzelać dziewczynom, które zwykle z Rolanów Snake’ów tłuką, i Jackowi, któremu trzeba będzie chyba zmieniać na stare lata ksywkę z Kickboxera na Łucznika (choć po prawdzie nie wiem czy nawet wie o tej pierwszej) tak chłopak wpadł głęboko w ten sport teraz :) Niemniej najbardziej niezwykłą rzeczą tego dnia było zupełnie niespodziane spotkanie z Piotrkiem, Taekwondoką, a byłym Modliszkowcem (obaj znamy Cardia) którego spotykałem na imprezach CKK parę lat temu. Fajnie, że się wciągnął w łucznictwo koreańskie. Fajnie, bo jestem teraz osaczony przez „Turków” ;) a Piotr ma zapał i ponoć dojścia – poza tym że siedzi od wielu lat w światku TKD, to zna m.in. osobiście Siostrę Przeoryszę CKK i ludzi z ambasady. Czy związki te są na tyle silne, żeby przełamać bierny opór materii, to się jeszcze okaże. On jest nastawiony optymistycznie. I dobrze. Zapowiedziałem, że niezależnie jaką drogą uda mu się ściągnąć do Polski mistrza KTA, to o ile będzie strzelał w butach i bez doboka, wchodzę w to ;) Mam nadzieję, że moim bezczelnym (bo zapowiedzianym) zdjęciem cięciwy przy strzale z użyczonego mi Samicka SKB przyczynię się do szybszego zakupu lepszego łuku, czyli że w pewnym senise zadziałałem jak katalizator we własnej sprawie :) BTW te Samicki to fajne łuki, ale nie idzie ich skręcać..

No, a w niedzielę spotkałem w Forcie X Wikingów i wreszcie mogłem postrzelać trochę dłużej z Phantoma. Bardzo dobrze się czułem tak sobie z niego pykając. Znów go dałem na trochę do ręki łucznikowi obok i od pierwszego strzału zapalił się tak, że po drugim planował wystawić swego Polarisa na sprzedaż :) Tyle, że on ma spory zasięg rąk i teraz nie jestem pewien, czy Phantom, to na pewno łuk dla niego.. Drugi widoczny łucznik -ten, co szyje z 45m- strzela z łuku tak gaoji, że aż strach. O tym jak bardzo gaoji, dowiedziałem się po fakcie i żałuję, że lepszego ujęcia nie zrobiłem. To longbow Border Archery 38# :)

Poza filmikami, jedną ciekawą semi-łuczniczą fotką siekierkowską z tego lata się chciałem podzielić. He, nie dlatego, wbrew pozorom, by pokazać, że nie samym łucznictwem człowiek żyje, co że różne dyscypliny się przecinają i znajdują alternatywne zastosowania, jako że na Siekierkach ta szabla głównie służyła za grabie do odnajdywania strzał w trawie :p

Ngondeg

Dodaj komentarz

Filed under łucznictwo