Tag Archives: kuchnia chińska

pai huanggua i inne przepisy

Pai huanggua, czyli ogór sklepany (zwany również suanni huangua – ogórkiem w brei czosnkowej) to pierwsze danie jakie zamawiam po przyjeździe do Chin (zamawiałem, bo szanse na powrót maleją) lub w polskich chińskich knajpach. Uwielbiam je. Tak jak pokrewny mu suanla huanggua (ogórek kwaśno-ostry). Oczywiście każda gospodyni i każda kanajpa ma swoją wariację i -generalnie- liczy się idea, nie sztywne trzymanie przepisu. Podobnie jest z techniką w kung-fu ;) No więc znalazłem przefajny kanał Xiao Gao (to nie moja znajoma o tym samym nazwisku!) z jasno przedstawionymi, krótkimi recipes. A między nimi przepis na pai huanggua.

cool

Te niżej są moje. Użyłem do nich oleju chili zebranego w z wierzchu shito (bez krewetek) od Mc Jones z Borsuczej. Proste danie, ale krzywa uczenia się też ma tu zastosowanie! Z każdym kolejnym przygotowaniem się robią lepsze ;]

Btw, gdy zachciało mi się je zrobić, okazało się, że potrzebuję tasaka do płazowania. Poszedłem do Bogini Gua Susu, ale -choć kochana- chciała mi wcisnąć tajski tasak za 60 zeta..

Już szedłem do buca z syndromem hongkongijskim w sali B, już miałem kupić ten tasak.. aż się puknąłem w głowę, krzyknąłem thai you! i pojechałem do Multi Marketu przy pętli na Okęciu.

Nie, że wszystko jest tam w dobrych cenach. Nie! Niemniej tasaki mieli po 17,90. I tak zaszalałem, bo wziąłem ten za 19 ;) Sprzedają Vieci, ale na paragonach są chińskie znaki, więc towar i infrastrukturę pewnie dostarczają kiński importerzy. Nieważne zresztą.

Pokazałem Bogini Gua Susu, bo ją lubię i chcę, żeby wiedziała. Popatrzyła, spytała gdzie i pokiwała głową mówiąc: „inne”. Cóż, inne, bo o 40 zł tańsze. Nie wiem, może na kościach by się szczerbiły, ale do klepania ogórka w zupełności wystarczają. Anyways obczajcie tą Xiao Gao.

Peace!

Ngondeg

1 komentarz

Filed under żarcie i picie

beyond the menu

Ujrzałem w Pho Mai Hien..

..i od razu wiedziałem, co jest grane, ale jeszcze spytałem na wszelki wpadek – tak, posiłek obsługi baru :) See? Niewyszukane, ale świeże, aromatyczne, pożywne i.. coś więcej – z sercem. Widzę w tym lekki vibe, jak w słynnej scenie z Shishena, w której Karen Mok podaje Stephenowi Chow, który właśnie z piedestału stoczył się do rynsztoka, prostego chashaofana..

..i tenże chashaofan był najzajebistszy jaki Stephen Chow kiedykolwiek żarł, albowiem był przepełniony uczuciem :) Na marginesie chashao (chasiu) fan serwują w Banh Mi 3T but they too dense to use this reference :] ANYWAYS, nie dla psa kiełbasa, ja dostałem swoje bun doufu nam bo..

..a za namiastkę serca mogę sobie zaliczyć uprzejmy zaśmiech Czamki, która mi przyniosła chili z lodówki ;)

Ngondeg

Dodaj komentarz

Filed under żarcie i picie

To whom it may concern: Meiyuan is back

Właśnie minąłem pędzącym na Siekierki 167 :)

„Poszukiwana pracownica”.. żeby było śmieszniej, to właśnie fugitive pracownica pre-pandemic MY (obecnie kupuję u niej falafel na Grójeckiej:) mi zdradziła, że w czerwcu mają ruszyć..

Good news! :)

Ngondeg

Dodaj komentarz

Filed under żarcie i picie

birth of a dumpling

Gdy żelazna klamra surowy pieróg ściska, pawianom ślina cieknie z pyska..

–  bułgarska pieśń ludowa

Zakładając, że są to pierogi bez mięsa, naturalnie, a nie zawsze tak jest niestety. Mój ostatni filmik z procesu tworzenia huajuan spodobał się szefowej Meiyuan na tyle, że schwyciła mnie za frak, uniosła, aż mi nóżki zawisły w powietrzu, i rzekła: – słuchaj, you multitalented baboon, nagrasz mi film o robieniu pierogów. Pokaże się ludziom. Więc znów musiałem sięgnąć po bogaty zasób wiedzy filmowej nabytej na Siekierkach i nakręciłem. Żałuję tylko, że Jarzyna nie robił oświetlenia ;]

Żarty na bok, ale naprawdę panie znają się na rzeczy. Patrzyłem i słuchałem z ciekawością co mówią. Nauczyłem się trochę grypsery (醒面,剂子 – check it) i zaobserwowałem nawet kilka różnic w stosunku do tego, co już widziałem – Dongbejki mają n.p. jakby inne shoufa (praca rąk  w kung-fu;) formujące kształt pierożka – a może w każdym domu jest inaczej? Na marginesie, nieprzyzwyczajony do aż tak transparentnej przezroczystości przekazu zaproponowałem, że może -wzorem wielkich mistrzów sztuk wojennych- zamącimy trochę z tym procesem, co by się jaki huai tudi  za dużo nie nauczył. – nie ma potrzeby! Usłyszałem. OK. Z drugiej strony wyrobu farszu ni mieszania ciasta na filmiku nie zobaczysz :)

Po nagraniu ostatniej sceny powiedziałem aaaand cut! i odłożyłem smartfao, coby się dobrać do moich cukiniowych pierożków, ale nie tak szybkooooo, nieeee.. Pani Producent zażądała ponownego ujęcia (take two) tym razem z nałożoną pecynką lajiao na talerzyk. – czerwone będzie ładniej wyglądać. Lubię Meiyuan :)

Ngondeg

Dodaj komentarz

Filed under inne, żarcie i picie

Meiyuan, poziom 33 – baikaishui

I’ve been honoured..

To, że w drodze ze strzelania zjadłem zarąbiste pierożki w towarzystwie szefowej, to nic nadzwyczajnego.

Mogę ich jeść tyle, ile mi podadzą 😋 To, że dostałem do miso dwa pyszne mantou w prezencie..

..to już coś :> ale łezka w oku się zakręciła, gdy fuszuńska pomocnica Meiyuan (nowy nabytek – biznes się rozkręca!) przyniosła nam po kubku gorącej wody do popijania.. Jakby ktoś zastanawiał się nad definicją wyrażenia „how thoughtful of” oto ona..

Kto był w Chinach, ten zrozumie. Szefowa, jakby trochę niepewna mej reakcji, zaproponowała szybko dorzucenie do baikaishuia niewielkiej choćby ilości liści herbacianych, lecz uniosłem dłoń w powstrzymującym geście. Chciałem nacieszyć serce tym prostym, niezobowiązującym darem. Natenczas szefowa zaśmiała się dorzucając reaffirming frazę z kanonu medycyny chińskiej dla początkujących adeptów kung-fu: „wrzątek dobry jest na gaszenie wewnętrznego ognia” 白开水去火 :]

Ngondeg

Dodaj komentarz

Filed under żarcie i picie

Gdy ci wciąż za mało idź do A Qing Sao

Pozostajemy w sferze żarcia, żeby nie było ;} Abo ten.. zaprowadziłem kumpli do Chen Ji Xiangwei Guan i zgodnie z przewidywaniami zjedliśmy tam bardzo dobrze i ludzie byli dla nas przemili, a atmosfera przekul.

locum Chen Ji

ALE – właśnie, jest tylko jedno ale: nie mają tam pierogów wege! Przynajmniej zawsze, kiedy tam jestem, to nie mają. A na pierogi mieliśmy akurat ochotę.. Po wsunięciu makaronu, bakłażana, tofu i (poniektórzy;) ryby nie umieraliśmy z głodu co prawda – ot dla przyjemności chcieliśmy zjeść :)

domus A Qing Sao

Zatem przeszliśmy 30m dalej do A Qing Sao.. Tak, tej samej, co prowadziła lokal na Woli. Już nie prowadzi. Tuż po wejściu zostałem zresztą rozpoznany, jako że szefowa szefowała osobiście, i mimo iż znałem odpowiedź, to wypadało mi zapytać o przyczynę. – ludzi tam mało.. Głupio mi się trochę zrobiło, bo z pewnością z ciężkim sercem przyszło przyznać się do porażki, ale twarda Dżedzianka z niej i da sobie radę. Nie tam, to tu się będzie bogacić. Tak jej zresztą powiedziałem i zamówiliśmy wreszcie te pierożki :) Z nadzieniem bezmięsnym mieli dwa rodzaje: szczypior chiński (jiucai) + jajko oraz mix warzyw.

menu rokoko

Zamówiliśmy po porcji z każdego rodzaju. Padło jeszcze pytanie, czy chcemy pierogi na parze, czy podsmażane (btw nie jest to tylko pytanie o formę podgrzania, bowiem ciasto też się różni) na co rzekłem, że podsmażane. Na parze jem regularnie w Meiyuan, więc chciałem czegoś innego.

jianjiao

Decent 👌🏻W tym derby jiucai/jajko wychodzi na prowadzenie :]

Ngondeg

3 Komentarze

Filed under żarcie i picie