Tag Archives: język wietnamski

The Polynesian Bow – artykuł E. Tregeara z 1892 r.

Oto on!

Uwielbiam takie rzeczy. Naprawdę. Dwie strony tekstu, a tyle informacji. Na dodatek sprzed 100 lat! Pod względem kulturoznawczym można wyciągnąć nieśmiały wniosek, że Polinezyjczycy uważali łuk za broń dla piździelców ;) Językoznawczo zaś.. Well.. Czyżbym mógł dołożyć cegiełkę wzmacniającą fundament hipotezy makro rodziny języków austryjskich!? No przecież strzelać z łuku, to po wietnamsku bắn cung,  każdy na Bakalarskiej Wam powie :) Cung, zapożyczenie z j. chińskiego, wiadomo, ale ban? Nie jest to przekształcone 放 (fàng), jak w 放箭 (fàngjiàn – wypuszczać strzałę) bo to będzie phóng.. Sprawdziłem, że Khmerowie (jedni i drudzy są w grupie mon-khmer) mają „banh” na „strzelać” jest więc może coś na rzeczy! Nawet jeśli wietnamski i języki austronezyjskie nie są spokrewnione, to mogły pożyczać od siebie. Ostatecznie Czamowie (ci prawdziwi:) mówią językiem bardzo zbliżonym do malajskiego.

Na leksykon ET pozwoliłem sobie nanieść moje „findings”. W rzeczy samej postanowiłem dodatkowo sprawdzić któryś z języków aborygenów tajwańskich (grupa austronezyjska wszak) – okazuje się, że jest słownik online kilku takich języków! Sprawdziłem A-Mei i proszę..

strzelać z łuku – mipana
strzała – pana
człowiek posiadający łuk i strzały (łucznik?) – cipana’ay.. Przykład: Mój starszy brat ma łuk i strzały ⇒ O cipana’ay ci kaka ako. No żesz! To nie jest kultura szanująca łucznictwo!!!!! :>>

Sprawdziłem zatem jeszcze język Kavalanów (od nich japońska whisky wzięła nazwę) i u nich łuk i strzały, to pani, a ‚być postrzelonym z łuku’ mapani – better, much better ;)

Ngondeg

1 komentarz

Filed under inne

ba ngón tay

Dobra, 10 minut przyswajania materiału i jestem gotów do posługi misjonarskiej pośród ludów dawnego Dai Viet i Czampy! ;]

It’s super easy! Podstawowe wietnamskie terminy łucznicze to:

  • recurve
  • cung (łuk)
  • all the way back to the corner of your mouth
  • target
  • ba ngón tay (trzy palce)
  • spread
  • stand still
  • better

Wystarczy! Reszta, to już magia pomiędzy nauczycielem i uczniem ;)) Na marginesie tę strzelnicę na powietrzu mają niesamowitą. Ech.. Z drugiej strony, gdybym miał wybór, zamieniłbym słoneczną Kalifornię na mokry Haifong w mgnieniu oka!

Jedno, co niepokoi, to to, że szukanie strzały w trawie może skończyć się znalezieniem węża :]

Ngondeg

 

Dodaj komentarz

Filed under łucznictwo

You know (s)Quất!

Mandarynkowe drzewko – symbol szczęścia na Południu Chin i w Wietnamie. Teraz pojawił się na Bakalarskiej z okazji Nowego Roku. Jestem pewien, że zwyczaj wystawiania drzewek na nowy rok, czy z okazji otwarcia biznesu Wietnamczycy przejęli od Chińczyków, ale ciekawiło mnie, czy ten chiński ślad został im w języku. Przyczyną, dla której mandarynka cieszy się opinią przynoszącej szczęście w Chinach jest archaiczna wymowa znaków 橘 (lub桔) – mandarynka i 吉 – szczęście/pomyślność. Archaiczne cechy wymowy przetrwały w największym stopniu w dialektach Południa i tak w kantońskim mamy identyczną wymowę dla obu znaków – ged¹ (to taka transkrypcja, gdzie e stoi za krótkie a, a dźwięczne spółgłoski za nieprzydechowe, tak naprawdę wymowa przypomina ang. cut!)

see?

No ale, jak wrzucałem „mandarynkę” czy „橘子“ w google translatora, to mi jakieś cam wyrzucało..  Może zatem przejęli sam zwyczaj na ślepo (głucho;)? Poszedłem do punktu konsultacyjnego spraw około-wietnamskich w Son Nam i tam pan szef mnie był pouczył, że..

..cam, to bardziej pomarańcza (z tym rozróżnieniem w Chinach też różnie bywa – nawet w czytance z „bambusa” wychodzi na to, że sok pomarańczowy, to juzizhi) a te malutkie mandarynki, jak na drzewkach u Bogini Gua Susu, to są Quất. Yesss! A, są jeszcze pośrednie mandarynki, czyli.. mandarynki, które mają swoją nazwę [a może to są dojrzałe owoce tego samego drzewka?] i są również zapisane na tym paragonie, ale pismem lekarskim, a nie chce mi się dalej szperać :)

年年有鱼 (nianianyouyu) – kolejny kalambur noworoczny :)

Ogólnie najwięcej przedświątecznego rozgardiaszu (czyli właściwego temu świętu klimatu) jest właśnie na Bakalarskiej. Wczoraj Czamki robiły na potęgę zakupy spożywcze, szykowały fryzury, paznokcie itp :)

Festive Fruit Chams ;]

Pho Mai Hien pękało w szwach..

Dziś, 30-go ostatniego miesiąca Roku Psa, już spokojniej. Spokojniej, to mało powiedziane, zresztą :)

Większość stoisk zwinięta, lub w ogóle nie była dziś czynna.. Trochę ruchu w salonach, przy czym Panie Czamki manicurzystki same odpicowane, że hej. Rzęsami byłyby w stanie podnosić europalety ;]

Jeszcze spóźnialscy uzupełniali braki, ale generalnie już pozamiatane – wszyscy są (przynajmniej myślami, jak nie ciałem)  w domach.

czerwony kolor zawsze dobry na Nowy Rok :)

W momencie opublikowania wpisu w Wietnamie i Chinach będzie już po 00:00 czyli pierwszy dzień Roku Świni.

恭喜发财!

Ngondeg

2 Komentarze

Filed under inne

soczewica, widelec, miele młyn..

Nie wiem, co musiałoby się stać, żebym miał prześladować Czamki i czy w ogóle potrzebny byłby test językowy, ale jeśli już, to słowo widelec musiałoby być jednym z czterech. W zasadzie wystarczyłoby ono jedno :) Kurcze za każdym razem jak kupuję ryż kleisty u Cioci Nhat (btw, okazuje się, że jednak jest opcja z fasolą, czyli ogółem mamy trzy: xoi ngo /z kukurydzą, xoi lac /z orzeszkami ziemnymi oraz xoi hap /z fasolą – nie zwariowałem!) i za każdym razem pyta się, czy chcę widelec (choć zawsze go chcę) i za każdym razem tak kaleczy to słowo, że: raz – zdarza mi się nie zrozumieć; dwa – uszy więdną. Toteż ostatnim czasy spostrzegawcza Nhat zaczęła mówić „chcesz to?” pokazując palcem na pojemniczek z plastikowymi widelczykami :> Z kolei, jak przedwczoraj przy zakupie porcji xoi lac zaryzykowałem nauczenie Nhat poprawnej wymowy, ta po pierwszej próbie powtórzenia słowa (klawiatura nie jest w stanie tego oddać) sprytnie odwróciła role i mówi do mnie: Vietnam.. chĩa. Znaczy się teraz wiem (albo mi się wydaje) jak to napisać, bo słyszałem bardziej zi-ya (i to nie zi- jak zima, a zi- jak Ziyo, był taki zespół) ANYWAYS to był bardzo sprytny manewr, coś na wzór pchających dłoni, kiedy broniący najpierw neutralizuje nacisk przeciwnika, a następnie wykonuje atak na jego równowagę stawiając go w trudnej sytuacji :) Wie, że mnie takie rzeczy ciekawią – wzięła mnie pod włos i nawet pozwoliła się legalnie nagrać :)

Samo audio. BTW wymowa google translate się różni, więc może mamy do czynienia z jakimś dialektem, czy coś. Nie wiem. Na wszelki wypadek przypominam, że nie mam pojęcia o języku wietnamskim :]

Ngondeg

Dodaj komentarz

Filed under inne

lạc

Czekałem grzecznie za nieznaną Wietnamką w kolejce po jedzenie w Son Nam i siłą rzeczy słuchałem. Nie, żebym za wiele rozumiał, ale za każdym razem gdy padało jakieś „la”, a padło z 5 razy, Nefrytowa zawracała do blachy z orzeszkami ziemnymi. Nie wiem czemu tamta taka niezdecydowana, niemniej dzięki niej zatrybiłem. Nadeszła moja kolej i pytam, czy owo  „la”, to orzeszki po wietnamsku. NN, że przede wszystkim nie „la” a „lac” i że -tu robi gest ręką od czubka głowy ku blatowi stołu- w dół! Patrzę na nią z niedowierzaniem. Potraktowała mnie poważnie, jak rozumną istotę (nie chcę przez to powiedzieć, że zwykle jestem postrzegany jako brainless chippendale..;)) Uczy mnie. Bo u nas są te.. kreski.. mówi kreśląc w powietrzu. Tony, tak jak w chińskim, odpowiadam mundrze, bo oczywiście muszę zakomunikować, że to ja jestem fajny, zamiast słuchać..

05-08@15-59-15-118Ta spółgłoska na końcu jest mało słyszalna, bo raz, że to już niski rejestr, a dwa, że to rusheng, czyli taki dźwięk, gdy cały układ jest gotowy do wypowiedzenia spółgłoski (w tym przypadku k/g) ino powietrze nie przechodzi na drugą stronę i grzęźnie gdzieś po drodze ;) Nefrytowa powtórzyła raz i drugi. Ja za nią, ale nie zadowalająco. W końcu trafiłem! Tak na czuja zacząłem gdzieś na 3/4 skali i opadłem stromizną na sam dół. Dobrze, tak jak ten ostatni! Zostałem pochwalony. I tak zaraz zapomnę, ale to bez znaczenia. Xie-Grabowski by powiedział „teraz nie może pan powiedzieć, że nie umie” – jak Carradine, czy coś :]

Ngondeg

P.S.

podsumowując, wiem, że: baba, to 33; lac, to orzeszki ziemne; nge wan, to „nie strzelaj” – do kompletu potrzebny mi tylko pierwszy paragraf umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania ;)

Dodaj komentarz

Filed under inne