Category Archives: kultura fizyczna

practice with oneam

Przez moment myślałem, że to jakiś wywodzący się z dawnej Czampy instrument muzyczny i maczuga w jednym, ale chyba jednak chodzi o wietnamski zespół pieśni i tańca – One AM ;)

20:30-warsztat kamasutry (prow. AA;)

Podoba mi się, że wietnamska instruktorka fitness wygląda niczym liderka ruchu religijnego / doradca finansowy. Gdyby miała golfik i czapeczkę wyglądałaby może jak asystentka Saxona w Wejsćiu ;)

Żartuję. Zapewne jest świetna w tym, co robi. Darmowe zajęcia spoko. Tak tylko informuję.

Przy okazji: sklep Asia Market się poszerzył -i to znacznie!- przez połknięcie sąsiadującego salonu kosmetycznego. Tego bardzo gaoji. Chyba Home Spa, o ile dobrze pamiętam.. Wygodnie tam się teraz kręcić. Cenowo dupy nie urywa i przegrywa w tej konkurencji z Boginią Gua Susu po drugiej stronie ulicy ALE ma bezsprzecznie lepszej jakości owoce i świeższą zieleninę. No i dalej sajgonki zawija na miejscu miła pani!

Ngondeg

P.S.

Te owoce, to pięta achillesowa Hue Phien. Dziś spotkałem na bazarze znajomą i okazuje się, że miała podobne doświadczenia z reklamacją zepsutego duriana, co ja z zepsutym ananasem. Nie mogę tego pojąć, bo Bogini Gua Susu jest zazwyczaj kochana.

Dodaj komentarz

Filed under inne, kultura fizyczna

Cousins in projectiles

Naszą przedwczorajszą pobakalarską sesję łuczniczą (to strzelanie na zamkniętej Skrze jest jedynym dobrym przejawem nowej normalności) urozmaiciło wejście oszczepników. Celowo nie piszę, że przerwało, bo to trening był luźny i młodzieży, więc nie zaszła potrzeba ewaluacji dystansu, ewakuacji, czy negocjacji warunków ;] Fajny mi się wydał ten ich trening. Rozgrzewka i ćwiczenia.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Nie wiem, podoba mi się kształt tych oszczepów, wyważenie, no i -idący za dobrym rzutem- lot po optymalnej trajektorii jest w jakimś sensie satysfakcjonujący dla oka i umysłu. Zwłaszcza (dla łucznika) gdy zakończony jest wbiciem nie ślizgiem.

Btw, tego dnia nasze „projectiles” latały raz trajektorią oszczepniczą..

..raz szczurzą – don’t ask ;p

Ngondeg

P.S.

Czy ktoś jeszcze pamięta treningi Oszczepnika (The Oszczepnika) lub Drugiego Oszczepnika?

2 Komentarze

Filed under kultura fizyczna

Skra poniekąd dzieli los Son Nam

Na przełomie października i listopada PINB zamknął teren Skry. Kłódka zawisła na bramie od Wawelskiej, a w jakieś dwa tygodnie później zamknięto bramę od strony Ondraszka. I do dziś taki stan się utrzymuje..

Jak długo, ciężko powiedzieć, bo nie chodzi tylko o PINB. Kilka dni temu zadzwonił do mnie Jacek Kickboxer z info, że 28.01.2021 sąd wydał ostateczną decyzję oddającą Skrę w zarząd miastu. Zastanawialiśmy się przez chwilę czy powinniśmy się cieszyć. Niby tak. Wg planu zagospodarowania mogą tu powstać tylko obiekty sportowe i zatwierdzono zawczasu piękny projekt rewitalizacji. Z drugiej strony przecież nie ma pewności, czy ktoś nie wpadnie na sprytny pomysł i nie znajdzie luki, żeby przemycić tam jakiejś „infrastruktury towarzyszącej”. Jacek twierdzi, że takie zamiary już są.. Tak więc różnie może to być.

zwycięski projekt

Może być tak, że miasto, mimo zapewnień, nie zdecyduje się w obecnej sytuacji na rewitalizację Skry i utrzyma się status quo, co dla takich żuczków jak my nie jest wcale najgorszą ewentualnością (po wyprowadzeniu się klubu i najemców jest znacznie mniej ludzi i mogłem sobie przykładowo -jeszcze w grudniu- zupełnie bezpiecznie postrzelać na boisku młociarzy)..

..ale może być też tak, że w pierwszym ruchu rzucą trochę kasy na poprawienie ogrodzenia i zatrudnią firmę ochroniarską, żeby strzegła coby czasem żaden biegacz nie wszedł na bieżnię opasującą stadion rugby i sobie kostki nie skręcił w tym jakże niebezpiecznym miejscu, a później się będą zastanawiać co dalej. W drugiej połowie lat ’80 był taki kilkumiesięczny epizod w historii stadionu, kiedy zamykano bramy wieczorem i spuszczali psy. Nie chciałbym powrotu tych czasów. Na razie (bazuję na doniesieniach kolegów, bo chwilowo płot ze sporą nawet liczbą dziur dostępu jest dla mnie barierą nie do pokonania) nikt się ćwiczących specjalnie nie czepia.

Zastanawiam się, czy nie byłoby lepiej terenu Skry włączyć do Pól tworząc z nich coś na wzór Central Parku, rezygnując ze sportu wyczynowego, a zostawiając ewentualnie małą enklawę dla rugbystów i uprawiających rekreację, ale pewnie zaraz wrzask by się podniósł, że to królowa sportu, tradycje itd. Bardzo „entitled” to towarzystwo jest ;) Poczekajmy zresztą, cholera wie, a nuż faktycznie odstawią ogólnodostępny obiekt sportowy, że wszyscy przysiądą czterema literami z wrażenia i będą szczęśliwi.

Ngondeg

7 Komentarzy

Filed under inne, kultura fizyczna

SKRA latem 1967 (i teraz)

KrzysT natknął się na archiwalną fotkę „Skry” na pewnej fejsbukowej grupie i mi podesłał – thx! :)

Kul, nie? Domki kempingowe w super dobrym stanie, stanowiska młociarzy na północnym boisku nie ma – raczej w gałę grali, żużel w „dołku” miast asfaltu, obecne boisko do rugby jeszcze jako pomocnicze lekkoatletyczne. O tym, że nie widać tnącego po skosie ziemię Skry przebicia od Żwirki do Krzyckiego nie ma co mówić, bo to w późnych latach ’80 się stało.. W pierwszej chwili pomyślałem więc, że to muszą być lata ’70, ale po jakimś czasie spojrzałem jeszcze raz na tę fotkę i zabrakło mi Pomnika Lotnika, a ten stanął na rondzie we wrześniu 1967 roku, przecież. Zatem musiało być zrobione wcześniej.  I było. Wykonano je 02-06-1967. Tu źródło  z lepszą jakością zdjęcia. Pomyśleć, że KO był wtedy rocznym bobaskiem :)) W ostatni dzień 2019 roku przeszedłem się na Skrę i zrobiłem kilka zdjęć (choć nie lotniczych;) – coraz bardziej przypomina ruiny Puma Punku.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Ngondeg

Dodaj komentarz

Filed under inne, kultura fizyczna

Gdy pawian tuli a panda dręczy Żelazna Mniszka w ekstazie jęczy

Rajt.. Naprawdę nie wiem jak przy tej ilości durnych wpisów podchodzić do tytułów.. ;] Anyways.. już miałem jechać postrzelać, gdy dostałem wiadomość od skołowanego KO, który przypadkiem na Skrę trafił. 167 i tak mi sprzed nosa zwiało, to podjechałem przystanek pierwszym lepszym, zobaczyć się z kolegą. Nie wiedziałem gdzie dokładnie szukać, więc patrzyłem w którą stronę zwrócona jest uwaga tych, no, sportsmenek ;]

Bingo! Wyłonił się z przewidzianego kierunku majestatycznie, jakby wracał na krawędź wulkanu po kąpieli w lawie ;]

Pogadaliśmy chwilkę, zrobiłem krótki neigong i poszedłem rozejrzeć się po okolicy zostawiając KO na makiwarze. Ładnie jest tu o tej porze roku i dnia.

Przenosząc uwagę z tafli boiska na dawną „ścieżkę” wypatrzyłem Germanistę, a to przecież stary znajomy jest!

Kurcze nie zmienił się nic a nic i ćwiczy to samo co zawsze. Budujące, zwłaszcza że -jak mi opowiedział- przerzucał łopatą glinę i powłoka nie wytrzymała, rozpruła się. Musiał iść na wulkanizację. Życie. Bardzo pozytywny gość :)

Przez cały czas, jak gadałem z Ger.. z Glinianym Mnichem, KO pobrzękiwał w oddali na makiwarze w sposób tak viet-wingtsunowy, tak delikatny, że przeszło mi przez głowę, że ten manekin, to jego wyimaginowana sifu – Żelazna Ng Mui ;] Ja też lubię na niej ćwiczyć. BTW, może dla bezpieczeństwa zaznaczę, że to co robimy na makiwarze, to Fengchun – Wietrzna Wiosna – jak wyjdzie na to, że jesteśmy successful, dodamy literkę R w kółeczku ;)

Yesss, na koniec założyłem Żelaznej Mniszce nieudaczne mata leo! :>

No i tak, KO powiedział mi co mam poprawić i pojechał na Bakalarską, a ja.. na Siekierki. I na tych Siekierkach podchodzi do mnie Jacek Kickboxer się przywitać.. Jaja. Żeby Jacka łatwiej było spotkać na strzelnicy łuczniczej niż na Skrze :)) Naprawdę pozmieniało się. Ale to nic złego.

Ngondeg

3 Komentarze

Filed under kultura fizyczna, kung-fu i inne sztuki walki

na ból pleców jak znalazł

Poza tym wygląda na świetne ćwiczenie dla kungfiarzy :)

Ngondeg

2 Komentarze

Filed under kultura fizyczna, zdrowie